Poniedziałek, dziewiąta czternaścieZałożyciel otwiera laptopa. W komunikatorze czternaście wątków od piątku – każdy z pytaniem zaczynającym się od „czy mogę" albo „co myślisz". Pierwsza zmiana w kodzie tego dnia, jego seniorka prosi go o przegląd. Każda zmiana przed wdrożeniem przechodzi przez jego ręce – to reguła, której nikt nie ustalił, ale każdy zna. Seniorka zna ją najlepiej. „I tak ten przegląd przepuści lub odrzuci" – więc nie eskaluje wątpliwości wcześniej. Czeka.
Pętla zamknęła się raz pod kątem jakości.
Wtorek, między jedenastą a trzynastąTrzy spotkania z rzędu. Klient pyta o zakres trzeciej fazy, kierownik projektu pyta o przydział na ten tydzień, projektant pyta o decyzję dotyczącą schematu. Założyciel odpowiada na każde – bo zna każdy projekt z numeru, każdego klienta z imienia. Czterdzieści mikro-decyzji do lunchu, zero strategicznych. O czternastej trzydzieści zamyka kalendarz, otwiera notatki z celami kwartalnymi. Wraca do komunikatora po dziesięciu minutach.
Pętla zamknęła się drugi raz pod kątem dostępności kontekstu.
Czwartek, retrospektywa zespołuSenior proponuje migrację na nowy framework. Argumenty są dobre. Decyzja powinna zapaść dziś. Założyciel mówi: „Pomyślę i wrócę". Wraca – za trzy dni, za tydzień. Tempo migracji = tempo jego kalendarza. Tempo całego zespołu = tempo założyciela.
Pętla zamknęła się trzeci raz pod kątem decyzji strategicznych.